Wspomnienia z biwaku w Zwardoniu

Biwak w Zwardoniu

Podróż w pociągu, minęła nam miło i przyjemnie, graliśmy w grę ,,Czółko” (inni pasażerowie raczej nie spędzili tego czasy przyjemnie, byliśmy za głośno :D).Jak już dojechaliśmy do Zwardonia, czekała na nas 30 minutowa wyprawa do Chatki „Skalanki”,  wszyscy dzielnie pokonali naszą pierwszą wędrówkę na biwaku. Jednak jak już doszliśmy do Chatki prawie każdy  był bardzo zmęczeny.  Tego samego wieczoru przywitaliśmy dh. Grzegorza, który dołączył do nas trochę później, aby razem z nami świętować pierwszy  obrzędowy kominek harcerski na biwaku.

W sobotę przed południem wyruszyliśmy na Duży Rachowiec, zawitaliśmy też w góralskiej karczmie, a potem odbyły się ciekawe zajęcia z samarytanki i znaków patrolowych. Wieczorem było spotkanie planszówek,  podczas którego można było pograć w przeróżne gry. Później odbył się już drugi kominek na tym biwaku.  a na gawędzie kadra opowiadała jak oni zaczynali swoją przygodę z harcerstwem :).

W niedzielę niestety musieliśmy wracać, ale jak na harcerzy przystało powrót był z przygodami! Pociąg się opóźnił, więc pojechaliśmy transportem zastępczym na najbliższą stację. Stamtąd ruszyliśmy pociągiem, po 1 godzinie jazdy znów zmienialiśmy transport na kolejny bus. Natomiast  już z Łodygowic pojechaliśmy pociągiem bezpośrednio do Gliwic. Mimo komplikacji komunikacyjnych przez nieciekawą pogodę, wszyscy wrócili z biwaku szczęśliwi, zadowoleni oraz  pełni motywacji do nowych harcerskich wyzwań, w szczególności  dh. Maja Ziółczyk, która na biwaku  zdobyła kolejny  element naszej obrzędowości: zielone  naramienniki. GRATULACJE 🙂

– napisane przez druhnę trop. Natalię Niziołek, uczestniczkę biwaku

 

 

 

Więcej zdjęć znajdziecie w zakładce GALERIA —-> Biwak drużyny Zwardoń 27-29.10